poniedziałek, 21 maja 2012

GrillBar Marvel: mężczyznom do twarzy w różowym.

Wyjątkowo umieszczam tu napis +18
Nie wiem czy jest to spowodowane specyfiką studiów czy może dosypują czegoś do produktów z bufetu tudzież coś wisi w powietrzu, ale raz na jakiś czas (a raczej całkiem często), przychodzi taki moment, w którym nam odwala. Pewnego dnia zaczęłyśmy szukać z Zuzą „Iro”... zastosowań dla adamantowych szponów. Uznałyśmy że doskonale się nadają do golenia, krojenia, zabijania, wyłączania budzików, pokazywania międzynarodowego znaku pokoju, mogą zastąpić kluczyk. Zabawka ta ma jednak wady gdyż z pewnością może być kłopotliwa przy obsłudze kompa czy łapaniu dzieci, a z całą pewnością absolutnie nie nadaje się do jednej rzeczy, której poświęcony jest ten krótki epizod.
Przy okazji ten krótki shot jest pretekstem do parodii i lekkiej szydery z pewnego popularnego (zwłaszcza wśród dziewczyn) rodzaju fanfikcji... którego ja nie potrafię stworzyć.  
  

GrillBar Marvel: mężczyznom do twarzy w różowym.
Nigdy więcej randek z fankami... Logan nie rozumiał działania praktykowanego przez większość rockowych zespołów, którzy śmiało mogliby stworzyć książkę telefoniczną z danych dziewczyn z którymi lądowali w łóżku/na pryczy/w innym klopie tuż po zakończeniu koncertu. Taka książka wzbogacona o wymiary, rozmiary staników (kolor oczu jest zbędny, bo wątpliwym jest to, czy panowie w ogóle zwracają uwagę na kolor tęczówek swoich groupies) odniosłaby prawdziwy sukces komercyjny i nie tylko.
Nie że Logan był przeciwnikiem perw... wolnego seksu... Sam często rozmyślał nad spędzeniem dzikiej nocy z Jean Grey. Preludium tej fantazji erotycznej było dość brutalne zabicie Cyclopsa. Jednak po wczorajszej nocy całkowicie nie miał ochoty na tego typu atrakcje. Teraz zastanawiał się kto: a) jest w stanie wypić tyle by znieść jego tempo (Polacy do GrillBaru nie mają wstępu), b) czy ktoś w ogóle będzie chciał go słuchać, bo ta opowieść prosiła się o przekazanie dalej. Rozejrzał się więc za kimś kto ma nad głową napis „badass” i „żyję w celibacie”. Jakie było jego zdziwienie gdy zobaczył tą konfigurację nad Frankiem Castle, który aktualnie podchodził do baru, by dosiąść się do jednej z niewielu osób które tolerowały jego obecność w popkulturze.
- tak myślałem że dołączysz, Castle. Masz nad sobą napis „dupek” – przywitał go jak zwykle uprzejmy Logan
- A ty „nie potrafię wychować swoich klonów” i „nie wiem czemu na tumblr.com piszą listy do BRAVO zaczynające się od Dear adopted dad Logan...
A „nigdy więcej seksu z fankami tam nie ma?”
- Coś tam miga w rogu kadru.
Wolverine uderzył się w głowę by zmienić położenie tego napisu i zwielokrotnić efekt dla swojej opowieść.
RETROSPEKCJA
Wejścia Wolverine'a do baru z reguły nie były zbyt spektakularne, ale wywoływały spore poruszenie. Cieszył się statusem gwiazdy również wśród innych bohaterów uniwersum. Przynajmniej nie martwił się o drinki... Czasem też zdarzało się tak, że jakaś fanka wysyłała do uniwersum swojego awatara z reguły po to, by spędzić z nim noc. Niestety te awatary były dla niego zbyt realne, więc zostawiał tylko hologram od Lokiego (jeżeli zrobił coś przydatnego dla tej planety to właśnie to), a sam pił dalej. Głównie z Frankiem i Thorem.
Nie rozumiał za bardzo dlaczego fanki trafiały AKURAT do tego baru, który przecież miał być schronem przed nimi. Nie rozumiał dlaczego tak bardzo się nim interesowały, i w końcu: dlaczego hologramy nie wracały? Postanowił to sprawdzić. Okazja nadarzyła się gdy do baru dosiadła się ponętna ruda dziewoja (tu jest miejsce na konkretyzację). Z pewnością nie pochodziła z tego uniwersum. Zdecydowanie była fanką i co najważniejsze: była nim zainteresowana. W tym właśnie momencie pomyślał: czemu by nie? Gdyby tylko wiedział na co się pisze... Bo nagle znalazł się w czasach zaraz po pokryciu jego szkieletu adamantium. A (jak nie trudno się domyślić) nie najlepiej wspominał akurat ten okres w życiu.
Po krótkim marszu dotarli do jakiegoś mieszkania, którego Wolverine w życiu by tak nie urządził. W skrócie: jego wystrój przypominał XIX wieczny, podrzędny burdel. Dziewczyna zaryglowała drzwi i wtedy pożałował swojej decyzji. Zwłaszcza że zaczęła coś chrzanić na temat tego że wie co go spotkało, pomoże mu odnaleźć swoją tożsamość (WŁAŚNIE!! nagle zapomniał kim jest)... W sumie to postanowił jej wysłuchać. W sumie odzywały się w nim zwierzęce instynkty... Usiadł na kanapie w oczekiwaniu na rozwój wydarzeń, bo jej gadulstwo tymczasowo powodowało u niego zmniejszenie popędu seksualnego. A wyglądało na to, że jeszcze przez jakiś czas będzie zmuszony słuchać tej przydługiej listy miejsc i nazwisk i zdarzeń których dziewczyna była rzekomym świadkiem. Rzekomo... Niezależnie od wszystkiego, pamiętał że fanki lubią zmyślać. I że lubią robić z siebie ostatnią deskę ratunku... Cóż... dziewczyna była naprawdę hot... Postanowił więc dłużej nie czekać. Podniósł się z kanapy i powolnym krokiem zbliżył się do niej. Już po chwili zmuszał ją do wycofania się pod ścianę.
Zdał sobie sprawę z tego, że wyglądała tak, jakby dokładnie tego oczekiwała. A zatem już wiedział że równie dobrze mógł wysyłać swoje hologramy bo oto... wyrwał się z masowej wyobraźni do jej wyobraźni. Zatem kontrolowała go, jednak Logan był zbyt niezależny by się w to bawić... Na jej zasadach. Nie wziął pod uwagę że dziewczyna jest jednak bardziej ekstremalna niż mu się mogło wydawać, a wydawać mogło się dużo. Co prawda nie miała szponów jak Lady Deathstrike, jednak bez tego jej paznokcie mogły go pokaleczyć tak, że nawet on będzie miał problem z wyleczeniem ran.
Wszystko układało się nieźle. Cała gra wstępna składająca się ze skrajnie obscenicznych macanek, niekończącej się serii pocałunków wzbogacanych podgryzaniami po których ślady z pewnością zawstydzają wampiry i nie-czułych a wulgarnych słówkach w końcu dotarli do sypialni. Jedno jest pewne: 16 letnie fanki by na to nie wpadły bo to zbyt... wyuzdane, nawet jak na ówczesną młodzież. Wielkie łóżko na środku pomieszczenia mogło okazać się za małe i niezbyt bezpiecznym miejscem. Sama akcja również mogła obfitować w atrakcje. Wolverine miał tego pełną świadomość.
Niestety problem zaczął się gdy dziewczyna wymogła na nim użycie prezerwatywy. Jej truskawkowy smak był niczym, w porównaniu do tego wściekle różowego koloru. Nawet to, nie było przeszkodą dla erekcji tuż po zrzuceniu z siebie ubrań. Problem był tylko jeden: nie tylko przyrodzenie postanowiło powstać. Również szpony dały o sobie znać. Jak wiadomo latex i adamantium to słabe połączenie. Zwłaszcza w sytuacji sam na sam. Z kobietą. I w tym właśnie momencie problem z prezerwatywami zaczął rosnąć do skali wręcz kolosalnej. Logan czuł że groźba kompromitacji wisiała nad nim niczym trupia czacha na koszulce/kamizelce kuloodpornej Castle'a... „Frank... nawet tutaj musisz mnie prześladować”. Jednak nie zaprzątał sobie tym zbyt długo głowy. Niestety szpony w tym momencie całkiem odmówiły posłuszeństwa, i Logan musiał jakoś naciągnąć ten głupi kawałek lateksu, co szpony mu skutecznie utrudniały. Dziewczynie niezbyt to przeszkadzało. Widać lubi zabawy w stylu BDSM. „Brakuje Deadpoola... byłby niezły trójkąt...” pomyślał.
Po ułożeniu prezerwatywy między szponami, uznał że ma już za sobą połowę sukcesu... oto z drżącą ręką przystąpił do przymiarki. Metal był tak ostry, że jeden niewłaściwy ruch może spowodować kastrację permanentną. Moment krytyczny nastąpił gdy dziewczyna zwróciła uwagę na fakt że niezwykle wygląda w żółtej lycrze, która w piękny sposób podkreśla jego górę mięśni. I że w sumie ma ze sobą jego kostium uszyty z różowej. Wtedy stracił panowanie nad sobą, kalecząc się w kilku miejscach... Ale przynajmniej schował szpony. Będzie musiał nauczyć się kontroli nad sobą...
 POWRÓT
- chcesz słuchać dalej, Castle?
- Nie... Możesz mi oszczędzić szczegółów ze swojego życia. Swoją drogą masz przerąbane z tym adamantium...
- Mnie to mówisz? Już wiesz dlaczego nie lubię fanek?
-Czy ty w ogóle kogoś lubisz?

2 komentarze:

Iro pisze...

Matka przyszła zapytać, z czego tak rżę... :)

Violet Witch :) pisze...

Moja zastanawiała się tylko co tam piszę na tym kompie xD