wtorek, 20 września 2011

Na kanałach nFilm i nFilm 2 emitowany jest mniej lub bardziej regularnie program „Trzech wspaniałych” w którym trzy gwiazdy/celebryci opowiadają o swoich trzech ulubionych filmach. Formuła tego programu podsunęła mi pomysł na cykl wpisów o filmach. Oczywiście pewnie na trzech się nie skończy, a żeby było sprawiedliwie musiałabym od razu wykreślić z listy Gwiezdne Wojny, Władcę Pierścieni i oczywiście Transformers, jednak znając siebie nie zrobię tego. Dam sobie miesiąc, przez który opublikuję dziesięć artykułów/felietonów/notek o dziesięciu ulubionych filmach. Kolejność nie ma znaczenia. Ocena będzie czysto subiektywna i wpisy te nie będą miały charakteru naukowego.

  1. Trainspotting, reż. Danny Boyle, rok: 1996
Jeszcze w czerwcu męczyłam się z pracą licencjacką (którą będę się dziś ratować) o tytule: Zjawisko narkomanii w kinie współczesnym. Motyw czy subgatunek? Oczywiście nie mogłam pominąć Trainspottingu, czyli pierwszego filmu o narkomanach który dane mi było zobaczyć. Nie będę za bardzo rozwijać wątku: film jest adaptacją powieści... bla bla bla, bo uważam to za zbędne. Bardziej istotny jest dla mnie fakt, że obraz Boyle'a uważany jest za kultowy film Generacji X, co nie jest zaskoczeniem biorąc pod uwagę zachowanie głównego bohatera.
Ewan McGregor wciela się w rolę Marka Rentona – ćpuna który kradnie by tylko kupić działkę i sobie w końcu przygrzać, za uzasadnienie podając odrzucenie wszystkich wartości i celów współczesnego człowieka. Typowy X (chyba). Wyprowadził się od rodziców i zamieszkał wraz zresztą swojej paczki w jakiejś melinie (bo squatem tego nazwać nie można...) gdzie wspólnie oddają się swojej pasji jaką jest ćpanie. Ta sielanka zostaje przerwana śmiercią dziecka Alisson i wpadka podczas akcji zdobywania gotówki. „Skruszony” Renton wraca do rodziców gdzie przechodzi przez odwyk. Osobiście ten krótki pobyt u rodziców uważam za najlepszą scenę w filmie.
Mark zostaje pozbawiony nie tylko heroiny, ale i ostatniej deski ratunku jaką jest Metadon. Odwyk metodą Cold Turkey dostarcza chłopakowi ciekawych doznań... bad trip nie do pozazdroszczenia, gdyż w tej wizji prześladuje go Spud zakuty w kajdany (trafił do więzienia, po tym samym procesie w którym wypuszczono Marka), demoniczne dziecko obracające głową jak w Egzorcyście, reszta kumpli itd... całość dopełnia teleturniej w którym pytania dotyczą wszystkiego co związanie jest z AIDS (jedno z głównych zagrożeń narkomanii).
Tym co uwielbiam w filmie jest całkowity brak upiększeń, zmetaforyzowanie rzeczywistości i przyjęcie jednego punktu widzenia. Mark staje się nie tylko głównym bohaterem czy słyszanym z offu narratorem. Jest też naszym przewodnikiem po swoim własnym świecie, który w pewnym momencie usiłuje zmienić, przyjmując wcześniej odrzucone wartości.
Na uwagę zasługuje również konstrukcja całego filmu. W czołówce widzimy trzech mężczyzn uciekających przed policją. Jeden z nich rozbija się na masce czarnego samochodu i wybucha śmiechem. Ujęcie to zostanie powtórzone przed sceną procesu głównego bohatera. Kamera zatrzymuje się na moment, a obok wizerunku postaci widzimy jego nazwisko. Na zasadzie stopklatki i wyświetlenia nazwiska bądź pseudonimu, przedstawieni są pozostali bohaterowie filmu.
Pościg dobiega końca, a widz zostaje przeniesiony do spel... tzn.: do mieszkania bohatera. Ujęcia z
mieszkania prowadzone są równolegle z amatorskim meczem piłki nożnej, podczas którego
przedstawia się przyjaciół Marka: Sick Boya, Begbie, Spuda i Tommy'ego. Po tym wstępie Renton podejmuje decyzję o zerwaniu z nałogiem. Po rozmowie z Guru, scena jest zamknięta napisem
Trainspotting, na tle w czarno- białe pasy i sygnałem kolejowym. Zabieg graficzny został
powtórzony na końcu filmu (następnie wyświetlono nazwiska aktorów).
Sceny poprzedzające finał, sprawiają że zakończenie nie jest jednoznaczne. Nie wiemy czy renton nie wrócił do nałogu i nie przećpał całej kasy którą ukradł z wielkiego dealu przeprowadzonego razem z kumplami. Nie wiadomo co się stało ze Spudem ani jak wykorzysta zostawioną mu część gotówki. Czy Sick Boy dalej będzie siedział w narkobiznesie też pozostaje zagadką. Nieznany jest czas odsiadki Begby'ego i to co zrobi po wyjściu z pierdla.
W kąciku muzycznym wspomnę o tym że muzyka doskonale podkreśla to co widzimy na ekranie. Nie wiem czy ten film byłby taki sam gdyby w tle leciało coś innego niż chociażby Nightclubbing Iggy Popa w scenie wielkiej narkotycznej orgii (to dobre słowo) przeplatanej kradzieżami. To właśnie jednostajny rytm utworu nadaje tej scenie pewien cykliczny charakter. Przez utwór Dark And Long (Dark Train Remix) cała scena odwyku jest dużo bardziej psychodeliczna niż gdy wyłączymy dźwięk.
Podobno hobby kolejowe w Wielkiej Brytanii jest bardzo popularne. Nazwa hobby pasuje też idealnie do filmu Danny'ego Boyle'a, którego związki z koleją są epizodyczne gdy potraktujemy tytuł dosłownie. Jeśli spojrzymy na słowo trainspotting jak na metaforę pole do interpretacji staje się dużo większe. Trainspotting to zapis zdarzeń z życia narkomana. Stacja kolejowa na której jesteśmy nosi imię i nazwisko głównego bohatera. Symbolicznymi pociągami są wydarzenia i ludzie którzy byli związani z Markiem.

2 komentarze:

cyb pisze...

jo trainspotting dobry film, zrobil na mnie wrazenie, gdy obejrzalem go w wieku ~14 lat

L-Havoc pisze...

miałam mniej więcej tyle samo lat gdy ten film się przewinął przez odtwarzacz i dalej go lubię o dziwo, aczkolwiek po licencjacie nic więcej nie potrafię o nim napisać. Żeby ta notka miała ręce i nogi musiałabym tu wkleić rozdział ze swojej pracy.