czwartek, 10 listopada 2011

Dołączę dziś do grupy narzekającej na środki komunikacji miejskiej. Nie mam zamiaru marudzić na fakt że autobusy się spóźniają, czy są rozklekotane. Bardziej chodzi mi o zachowania ludzi podróżujących środkami transportu publicznego. Chcę zaznaczyć że do świętych nie należę i zdarzało mi się naginać czy łamać regulamin autobusu, jednak robię wszystko by nie naruszać niczyjej przestrzeni osobistej, co czasem jest problemem, zwłaszcza gdy w autobusie jest ścisk jak w przysłowiowej puszce sardynek. Do rzeczy...
Po niezbyt trudnej do przeżycia przerwie w weekendzie (pozdro dla ekipy która zniosła moją obecność) wróciłam grzecznie na przystanek autobusowy, gdzie spotkałam koleżankę jeszcze z czasów licealnych, poczekałyśmy na autobus i ruszyłyśmy w drogę powrotną, nadrabiając książkowe zaległości. Wydawało mi się że autobus jedzie wolniej niż powinien, jednak nie marudziłam - dłuższy przejazd = więcej czasu na czytanie. Pomijając niezbyt wygodne miejsce pod tytułem 4 siedzenia, dwa po jednej dwa po drugiej stronie przejażdżka była znośna. Do pewnego momentu...
Przy jednym z kilku centrów handlowych do autobusu wsiadła szlachta zaściankowa, która zaczęła chałturzyć na wszelkie możliwe sposoby. I nie chodzi mi o picie alkoholu, tylko o sposób zachowania przy konsumpcji. Szanowni państwo zaczęli się zachowywać jakby ten autobus był ich własnością, skutecznie odrywając mnie od książki. Już przy wejściu zaznaczyli swoją domniemaną wyższość krzycząc (i tu cytuję): "szlachta rządzi się z tyłu", sugerując konieczność urządzenia barku by na finał wykonać kakofoniczny cover hitu waKACji 2008... W pewnym momencie zrozumiałam dlaczego nie ma powszechnego dostępu do broni.
Sięgając wstecz: przedwczoraj miałam zaszczyt stać obok kolesia który przekrzykiwał moje słuchawki, a drugi mu wtórował śmiejąc się  w równie interesujący sposób, a kilkanaście dni temu wysłuchiwałam o SłIt FoCiAcH nA FeJsBóCzKa i ŻaLu Z pOwOdU nIe KuPieNiA RoOoShOfFyHh BoOoTkOoOfFf.... w pewnym momencie rozmowie dwóch panien zaczął się przysłuchiwać cały autobus, gdyż było to zaprawdę fascynujące słuchowisko... Do tego stopnia że zaczęłam się zastanawiać gdzie byli rodzice?
Zaczyna mnie zastanawiać ile w tych sytuacjach jest marnego performansu a ile głupoty...

8 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Aż cisnie sie na palce, by napisac:
'taka nowa, w folii cala' : )
Powszechne zjawisko, ale jestesmy bezsilni. Coz mi po ataku na osobe, ktora 'przesadza', skoro najwidoczniej nie jest w stanie pojac, ze zachowuje sie co najmniej nie wlasciwie.

L-Havoc pisze...

podeszłabym, i wyjebała bym w mordę gdyby nie to że nauczyłam się mierzyć siły na zamiary. Niestety mogę sobie tylko poszczekać przez internet.

Anonimowy pisze...

L, mozesz sie nauczyc ; ) na sekcji widuje fajne laski, ktore potrafia niezle pierdolnac ; )
ja wiem, ze bydlo wkurwia strasznie zbierajac wokol siebie cala uwage jak i negatywne emocje otoczenia, ale zimna krew to chyba jedyne wyjscie, zeby nie stac sie jednym z nich

L-Havoc pisze...

Bydło jest wszędzie... dziś na wydziale coś trzasnęło, a my ludzką reakcją krzyknęliśmy "co to było?", po czym jakaś lasencja krzyknęła "jajco!", po czym cały korytarz wysłuchał serii bluzgów. W pewnym momencie się chcieliśmy zebrać i nauczyć dziołchę kultury.

Anonimowy pisze...

mam takiego typa na roku, ktory raczy nas swoimi zartami na poziomie gimnazjum, przez co wykladowcy sie troche wkurwiaja na caly rok. moznaby z nim pogadac, ale pomijam juz fakt, ze sam nie wiem czy przezyje zime, wiec moze nie mam sie czego czepiac, ale zakladajac optymistyczna wersje, ze jednak tak i bede chcial z nim pogadac, to po pierwsze podejrzewam, ze mimo, ze typa nikt nie lubi to pewnie ludzie reagowali by 'co za zwierz i prymityw! jak mozna stosowac przemoc fizyczna, my tacy elitarni studenci gardzimy toba chuju'. no i w dodatku musialbym to mocno przemyslec, bo gdyby poszedl na obdukcje to chuj ; (
takie zycie.

L-Havoc pisze...

obdukcja... uwielbiam to słowo. Poza tym kto mówił o biciu? Grupa zawsze wygląda lepiej od samotnego wilka :D
Idiota na roku zawsze się znajdzie. Na licencjacie miałam dwóch, co w grupie mniejszej niż 50 osób oznacza: o dwóch za dużo.

Anonimowy pisze...

ja tu mowie o biciu ; )
wychodze z zalozenia, ze przemoc jest albo skuteczna, albo sie jej nie stosuje (wiem, teraz pewno zeslesz na mnie post potepienia ; )). jesli nie docieraja do typa komunikaty werbalne to trzeba dotrzec w inny sposob ; > czy nie?

L-Havoc pisze...

No potępiać nie będę. W obronie koniecznej komunikat werbalny jest nieskuteczny i... biorąc pod uwagę poziom gniewu tej dziewczyny to rękoczyn byłby pewnie koniecznością