sobota, 17 grudnia 2011

W końcu zima.

Na szczęście już po tygodniu który minął mi pod znakiem "nie wiem co się dzieje" do tego stopnia że w piątek zapomniałam o istnieniu takiego wynalazku jak telefon. No dobra... oglądałam Kapitana Amerykę oszukując się że napiszę pracę magisterską na temat produkcji Marvela, co można uznać za udany początek weekendu.
Pominę kwestię dzisiejszej wichury, ale naprawdę ucieszyłam się gdy nagle zaczął padać śnieg. Mój pies był już mniej zachwycony. Czy lubię zimę? Nie... lubię wiosnę i koniec lata. Temperatura jest wtedy najbardziej optymalna, nie grożą mi poparzenia słoneczne (siedzenie 8 godzin pod pomnikiem w moim przypadku na pewno nie jest dobrym pomysłem). Zimą jest po prostu ładnie, powietrze wydaje się mniej zanieczyszczone... Nie obejmuje mnie plotkarski news mówiący iż zima postarza kobietę o 4 lata. I tak (rzekomo) wyglądam jak smarkacz i mało kto daje mi 22 lata. Cieszy mnie to. Dłużej mogę zachowywać się infantylnie i stworzyć historię Różowego Paranoika. A czasu coraz mniej.
Stagnacja. Łatwo wpaść, gorzej wypaść z tego stanu. Chyba znowu wezmę tusz i jakiś pędzelek lub piórko... A może wypadało by coś zmienić? Tylko od czego zacząć? Kolejnej zmiany wizerunku (w tym roku)?
Poza tym za tydzień czeka mnie maskarada, podczas której nominuję się pewnie do Oscara i Złotego Globu za najlepszą rolę drugoplanową, a będę zasługiwać co najwyżej na Złotą Malinę. Gdy miałam 7-8 lat święta kojarzyły mi się ze starymi ozdobami choinkowymi mojej babci i pyszną zupą grzybową. Pamiętam to jak przez mgłę. Z czasem święta stały się dla mnie obojętne, a do stołu zasiadam tylko i wyłącznie z szacunku do rodziców. Coraz mniej rozumiałam po co ten cały cyrk i nerwy. Trzeba będzie wypożyczyć jeszcze ze dwa filmy wojenne by jakoś to przeżyć :). Na drugi rok ozdobię choinkę łuskami po nabojach i miniaturkami AK-47.
PS: mam ochotę na Sushi. Niestety nie mam hajsu i osoby towarzyszącej.

5 komentarzy:

Iro pisze...

Jak będziemy miały hajs to z Tobą z przyjemnością pójdę. A z resztą się zgadzam... do szpiku kości.

L-Havoc pisze...

w okolicy uczelni mamy 2 sushi bary ;)

nobrain pisze...

Ja w świętach uczestniczę ze względu na szacunek do jedzenia. W tym roku planuję wywieźć z domu ile się da.

L-Havoc pisze...

Czcij zupę swoją i karpia swego? :D

nobrain pisze...

Karpia bym pominął - jakoś nie przepadam za rybami. :D